Struktura rzeczywistości (nie .PDF cz. 1)

Struktura rzeczywistości (nie .PDF cz. 2)

Z tego właśnie powodu, choć rozumiemy dziś nieporównanie więcej niż w czasach dawnych mistrzów budowlanych, kształcenie współczesnego architekta nie wymaga więcej czasu ani cięższej pracy. Typowa teoria objęta programem studiów może być znacznie trudniejsza do zrozumienia niż jakakolwiek starodawna reguła sztuki, ale teorii tych jest dużo mniej, a ich potęga wyjaśniająca nadaje im własności, takie jak wewnętrzne piękno, logika i związek z innymi działami wiedzy, dzięki którym można je łatwiej zrozumieć. Wiadomo, że niektóre ze starodawnych reguł sztuki są niepoprawne, zaś inne są albo prawdziwe, albo są dobrym przybliżeniem prawdy, i wiemy dziś dlaczego tak się dzieje. Niektóre z nich są zresztą w dalszym ciągu stosowane. Jednak żadna z tych reguł nie jest źródłem zrozumienia, z jakiego powodu budowle się nie rozpadają.

Nie zamierzam zaprzeczać oczywiście, że wraz z rozwojem wiedzy w wielu dziedzinach, włączając architekturę, pojawia się specjalizacja. Nie jest to jednak proces jednokierunkowy, zdarza się bowiem również, że specjalizacje zanikają: koła ani pługi nie są już budowane przez wyspecjalizowanych rzemieślników, a skrybowie nie piszą listów. Jest jednak oczywiste, że opisana przeze mnie tendencja do pogłębiania i unifikacji wiedzy nie jest jedyna: jednocześnie ma miejsce ciągłe rozszerzanie wiedzy. Mam na myśli fakt, że nowe idee nie tylko
wypierają, upraszczają i unifikują idee już istniejące. Rozszerzają one również zrozumienie na obszary, które poprzednio nie były zrozumiałe lub nawet i takie, z istnienia których w ogóle nie zdawaliśmy sobie sprawy. Otwierają się nowe możliwości, rodzą się nowe problemy, nowe specjalizacje, a wręcz nowe dziedziny wiedzy. Kiedy coś takiego się zdarza, za jakiś czas może się okazać, że musimy nauczyć się więcej, by naszym zrozumieniem móc objąć całość: Nauki medyczne są zapewne najczęściej podawanym przykładem dziedziny wiedzy, w której pogłębiająca się specjalizacja jest nieodzowną konsekwencją wzrastającej wiedzy, polegającej na odkrywaniu nowych lekarstw i metod lezenia coraz większej liczby chorób. Ale nawet w medycynie obecna jest i staje s i ę coraz silniejsza tendencja odwrotna. Trzeba przyznać, że wiele funkcji naszego ciała i mechanizmy wielu chorób są w dalszym ciągu niezbyt dobrze zrozumiane.

Z tego powodu niektóre działy wiedzy medycznej wciąż składają się głównie z kolekcji znanych faktów wraz z doświadczeniem zawodowym i intuicją lekarzy, będących ekspertami określonych chorób i określonych metod leczenia, którzy przekazują swoje umiejętności i intuicje z pokolenia na pokolenie. Innymi słowy, duża część medycyny tkwi wciąż w erze „reguł sztuki”, a odkrycie nowych staje się bodźcem do dalszej specjalizacji. Jednak badania medyczne i biochemiczne prowadzą do głębszego wyjaśnienia procesu chorobowego (i procesu zdrowienia) zachodzącego w ciele i nasze zrozumienie staje się coraz lepsze. Pojęcia ogólne zastępują pojęcia szczegółowe, odkrywa się wspólne mechanizmy molekularne leżące u podstaw różnych chorób. Kiedy jakaś choroba staje się zrozumiana w ramach ogólnego schematu, pomniejszeniu ulega rola odgrywana przez specjalistów. Zamiast tego zwykli lekarze, napotkawszy nietypowe objawy lub rzadką komplikację, mogą polegać na teoriach wyjaśniających. I chociaż konkretne fakty mogą być obserwowane przez nich po raz pierwszy w życiu, na podstawie ogólnej teorii są oni w stanie przepisać odpowiednią kurację, z pewnością, że będzie ona efektywna, pomimo iż nie była nigdy przedtem stosowana.

Tak więc odpowiedź na pytanie, czy w miarę czasu łatwiejsze, czy też trudniejsze staje się zrozumienie wszystkiego co jest zrozumiane, zależy od dwóch przeciwstawnych efektów związanych z rozwojem wiedzy: rosnącego z a s i ę g u teorii i ich coraz większej g ł ę b i. Zrozumienie robi się trudniejsze w miarę wzrostu zasięgu, zaś łatwiejsze, kiedy wzrasta głębia. Jedną z tez tej książki jest, że głębia zaczyna powoli wygrywać. Innymi słowy, stwierdzenie, którego nie chciałem zaakceptować jako dziecko, jest w istocie fałszywe, zaś prawdziwe jest jego zaprzeczenie. Nie oddalamy się od stanu, w którym jedna osoba może zrozumieć wszystko, co jest zrozumiane, wręcz przeciwnie – przybliżamy się do niego.

Nie oznacza to, że wkrótce będziemy rozumieć w s z y s t k o. Jest to zupełnie odrębne zagadnienie. Nie wierzę, abyśmy teraz lub kiedykolwiek w przyszłości byli bliscy zrozumienia wszystkiego, co i s t n i e j e. Chodzi mi o możliwość zrozumienia wszystkiego, co jest z r o z u m i a n e. To ostatnie zależy bardziej od struktury naszej wiedzy niż od wiedzy samej w sobie. Oczywiste jest jednak, że struktura naszej wiedzy (to znaczy, możliwość jej wyrażenia w postaci teorii tworzących wzajemnie spójną całość) zależy od tego, jaka jest struktura rzeczywistości jako całość. Jeśli zakres naszej wiedzy wciąż rośnie, a jednocześnie przybliża się ona do punktu, w którym pojedyncza osoba będzie w stanie zrozumieć wszystko, co jest zrozumiane, to oznacza, że głębia naszych teorii musi rosnąć wystarczająco szybko, by było to możliwe. Może się tak zdarzyć jedynie wtedy, gdy struktura rzeczywistości jest sama w wysokim stopniu zunifikowana, tak że coraz większa jej część staje się zrozumiana w trakcie poszerzenia naszej wiedzy. Jeśli tak jest, to w pewnym momencie nasze teorie staną się do tego stopnia ogólne, głębokie i wzajemnie ze sobą zintegrowane, że utworzą jedną teorię zunifikowanej struktury rzeczywistości . Teoria taka nie objaśni wszystkich aspektów rzeczywistości – to jest niewykonalne. Zawrze ona jednak w sobie wszystkie znane wyjaśnienia i będzie miała zastosowanie do całej struktury rzeczywistości, na tyle na ile materia ta będzie zrozumiana. Wszystkie poprzednie teorie związane były z poszczególnymi zagadnieniami, ta będzie teorią wszystkich zagadnień: Teorią Wszystkiego.

Nie będzie to oczywiście ostatnia taka teoria, ale pierwsza. W badaniach naukowych przyjmuje się jako pewnik, że nawet nasze najlepsze teorie nie są doskonałe i mają swoje wady. Oczekujemy, że zostaną one wyparte w przyszłości przez głębsze i bardziej dokładne teorie. Postęp ten nie ulegnie zatrzymaniu z chwilą odkrycia teorii uniwersalnej. Na przykład Newton dał nam pierwszą uniwersalną teorię grawitacji i unifikacji (między innymi) mechaniki zjawisk naziemnych i kosmicznych. Teoria ta jednak wyparta została przez ogólną teorię względności Einsteina, która dodatkowo objęła fizykę geometrii (poprzednio uważanej za gałąź matematyki) i w ten sposób pozwoliła na znacznie głębsze wyjaśnienia, będąc jednocześnie teorią dokładniejszą. Pierwsza w pełni uniwersalna teoria, którą nazywać będę Teorią Wszystkiego, nie będzie – podobnie do innych poprzedzających ją i następujących po niej teorii – ani doskonale dokładna, ani nieskończenie głęboka i zostanie w pewnym momencie wyparta przez inną teorię. Nie będzie ona jednak wyparta poprzez unifikację z teoriami odnoszącymi się do innych zagadnień, będzie to bowiem teoria wszystkich zagadnień. W przeszłości niektóre wielkie przełomy w rozumieniu świata zawdzięczaliśmy wielkim unifikacjom. Inne pojawiały się wyniku zmian strukturalnych w $sposobie naszego rozumienia określonych zagadnień, tak jak wtedy, kiedy przestaliśmy uważać Ziemię za środek Wszechświata. Po powstaniu pierwszej Teorii Wszystkiego nie będzie już więcej unifikacji. Następne wielkie odkrycia przyjmą postać zmiany naszego zrozumienia świata jako całości, zmiany naszego światopoglądu. Sformułowanie Teorii Wszystkiego będzie ostatnią wielką unifikacją, a jednocześnie pierwszą tak daleko idącą zmianą w naszej wizji świata. Wierzę, że współcześnie jesteśmy świadkami dokonywania się tej unifikacji i zmiany. Tematem tej książki jest owa wyłaniająca się nowa wizja świata.

Muszę w tym miejscu podkreślić, że nie chodzi mi jedynie o „teorię wszystkiego”, która – jak mają nadzieję niektórzy fizycy – zostanie niedługo odkryta. I c h „teoria wszystkiego” miałaby być zunifikowaną teorią wszystkich podstawowych sił fizyki, to znaczy grawitacji, elektromagnetyzmu i sił jądrowych. Będzie ona również opisywała wszystkie istniejące cząstki elementarne, ich masy, spiny, ładunki elektryczne i inne własności, oraz sposób ich wzajemnego oddziaływania. Mając dany wystarczająco dokładny opis stanu początkowego dowolnego izolowanego układu fizycznego, teoria ta byłaby zdolna przewidzieć jego przyszłe zachowanie. Jeśli dokładne przewidzenie zachowania układu jest z zasady niemożliwe, teoria opisywałaby wszystkie możliwe zachowania i przewidywała związane z nimi prawdopodobieństwo. W praktyce stan początkowy układów nie może być często określony bardzo dokładnie, a w wielu przypadkach obliczenie konkretnych przewidywań może być tak skomplikowane, że da się to dokonać jedynie w najprostszych przypadkach. Niemniej taka zunifikowana teoria cząstek i pól, wraz z określeniem początkowego stanu Wszechświata w momencie Wielkiego Wybuchu (gwałtownej eksplozji, która dała początek naszemu Wszechświatowi), zawierałaby w zasadzie komplet informacji potrzebnych do przewidzenia wszystkiego, co można przewidzieć.

Fragment I rozdziału
David Deutch: „Struktura rzeczywistości” (Nie .PDF)
wydane przez Prószyński i S-ka
ISBN 83-7469-412-2